Już minęły ponad 4 miesiące odkąd po raz pierwszy pojawiłam się z fotograficzną wizytą u Agnieszki i Pawła by fotografować ich bliźnięta: Zosię i Stasia. Zjawiam się u nich co miesiąc by dokumentować każdy kolejny miesiąc z życia ich dzieci, przez pierwszy rok ich życia. Każda wizyta u nich to miłe i ciekawe przeżycie.
Jestem im wdzięczna, że otwierają przede mną swój świat, pozwalają mi obserwować i dokumentować fragment ich codzienności. To przywilej. Pięknie jest dostrzegać jak dzieciaki zdrowo rosną i jak się zmieniają. To kwintesencja życia. Domyślam się, że w zabieganiu pewne rzeczy trudniej jest dostrzec. Dlatego dobrze jest czasem zatrzymać się na chwilę, choćby dzięki fotografii i „złowić perełkę” radosnej i wyjątkowej chwili. Może brzmi to banalnie ale dla mnie jest prawdziwe. I za to kocham fotografię.
Z radością informuję, że fotografie Karoliny i Krzyśka zajęły I i III miejsce w Konkursie „Miłość” dla fotografów ślubnych organizowanym przezForum Reporterów Ślubnych. Cieszę się i jeszcze raz dziękuję sfotografowanej parze a także tym, którzy głosowali na moje zdjęcia.
Tak mogę nazwać ten trwający kilka godzin czas wypełniony przemiłymi i niespodziewanymi zdarzeniami. Zaczęło się od spotkania z dobrym znajomym Krzyśkiem, też fotografem (polecam zajrzeć na jego stronę). Padał śnieg a my uradowani fotografowaliśmy, bawiąc się tym i eksperymentując. Potem w pustym parku poznaliśmy Marzenę, sympatyczną i pomysłową autorkę bloga kulinarnego. Ucieszeni tym spotkaniem dotarliśmy do kawiarni Ogrody (Warszawa, ul. Mariensztat 21A), gdzie dołączyła do nas koleżanka Karolina. Oprócz wspaniałych rozmów przy pysznej herbacie mieliśmy okazję posłuchać koncertu ukraińskich kolęd w wykonaniuzespołu Dziczka, wrażenia niesamowite! A to dopiero był początek niezwykłego wieczoru. Dziękuję wszystkim (również tym, o których nie wspomniałam), którzy sprawili, że ten dzień był dla mnie wyjątkowy i pozytywnie naładował moje wewnętrzne akumulatory:)
Wiktoria wkrótce skończy 13 lat. W prezencie urodzinowym dostała sesję fotograficzną.
Na początku zadziwiła mnie swoim spokojem i opanowaniem przed obiektywem. Potem, gdy zaczęły się tańce i wygłupy, pokazała swoje inne oblicze, bardzo radosnej i energicznej dziewczyny. Gdy zaczynała podskakiwać obie zaśmiewałyśmy się do rozpuku. Obie byłyśmy w swoim żywiole, każda po swojej stronie aparatu.
Wielkie dzięki Wika. Jak dla mnie, takie sesje możemy robić na każde urodziny:)